
Od 4 do 19 lipca w Jugowicach, na terenie diecezji świdnickiej, odbywają się dwa letnie obozy Skautów Europy: obóz męski 1. Hufca Gdańsko-Elbląskiego oraz obóz żeński 2. Hufca Koszalińsko-Kołobrzeskiego. Uczestniczą w nich młodzi z Pomorza, m.in. z diecezji elbląskiej, gdańskiej oraz koszalińsko-kołobrzeskiej.
W obozie męskim bierze udział 35 skautów oraz 7 osób kadry. W obozie żeńskim uczestniczy 21 skautek oraz 3 osoby kadry. Uczestnikami są uczniowie klas VI–VIII szkoły podstawowej, a także wędrownicy — uczniowie szkół średnich i studenci. Kierownikiem obozu męskiego jest Dominik Horodecki, który odpowiada za kwestie formalne i organizacyjne. Drużynowymi obozu męskiego są Grzegorz Wierzbicki z Elbląga oraz Benedykt Wojtyniak z Gdańska. Obóz żeński prowadzi Izabela Ługowska. Duszpasterzem obozu męskiego jest ks. Piotr Kanarek, a obozu żeńskiego — ks. Jakub Altman. Obaj kapłani pochodzą z diecezji elbląskiej.
Pierwsze dni obozów upływają pod znakiem pionierki, czyli budowania obozowej infrastruktury. Skauci i skautki własnymi siłami przygotowują miejsca do życia, pracy, modlitwy i wspólnych spotkań. W kolejnych dniach zaplanowano m.in. pielgrzymkę do Świdnicy, której celem będzie katedra.
Centralnym punktem każdego dnia jest Msza św. sprawowana na miejscu, w obozach. Skauci i skautki dokładają wiele staranności, aby przestrzeń przeznaczona do Eucharystii była godna i piękna. Sami przygotowują wyposażenie kaplicy obozowej, m.in. korując drewno wykorzystywane do jej budowy. Troska o miejsce modlitwy staje się dla nich konkretną lekcją szacunku wobec liturgii i tego, co święte.
Jak podkreśla ks. Piotr Kanarek, duszpasterz obozu męskiego, budowanie kaplicy obozowej pomaga młodym lepiej zrozumieć, czym jest Kościół.
— Chłopcy, angażując się w budowę kaplicy, doświadczają, że Kościół nie jest tylko budynkiem, ale żywą wspólnotą, która wymaga zaangażowania każdego z jej członków. Szczególnie widać to na obozie, gdzie uczą się szacunku wobec siebie, budowania głębokich relacji i odpowiedzialności. Zupełnie inaczej przeżywają wtedy modlitwę. Tutaj można doświadczyć Ewangelii i przykazania miłości w praktyce — mówi kapłan.
Przez cały czas trwania obozów obecni są duszpasterze, dzięki czemu uczestnicy mogą korzystać z sakramentu pokuty oraz rozmowy duchowej. Codzienny rytm wyznaczają modlitwa poranna, apel, Msza św., apele ewangeliczne prowadzone przez zastępowych oraz modlitwy wieczorne po ekspresji, czyli scenkach teatralnych przygotowywanych przez uczestników. W ten sposób formacja duchowa nie jest dodatkiem do obozów, ale przenika cały dzień — od pracy i służby po odpoczynek i wspólne spotkania.
Zdaniem ks. Kanarka obecność kapłana na obozie pozwala młodym zobaczyć duszpasterza w innym kontekście niż tylko przy ołtarzu.
— Chłopcy widzą, że ksiądz jest człowiekiem, z którym można nawiązać relację i porozmawiać. Chętnie przychodzą na rozmowy i korzystają z sakramentów. Codzienna Eucharystia pomaga im odkrywać, że Bóg jest pośród nich, że nie trzeba Go szukać w dalekich stronach. On przychodzi do ich codzienności. To jedna z konsekwencji prawdy o tym, że Bóg stał się człowiekiem — zaznacza duszpasterz obozu męskiego.
Jak dodaje, bliski kontakt z duszpasterzem może w przyszłości pomóc młodym ludziom otworzyć się na głos Boga, także wtedy, gdyby któryś z nich rozeznawał powołanie kapłańskie.
— Modlimy się w czasie obozu o nowe powołania — mówi ks. Kanarek.
Tematem obozu męskiego 1. Hufca Gdańsko-Elbląskiego są „Zwiadowcy” — cykl powieści Johna Flanagana. Bohaterowie książek, ukrywający się w lasach i strzegący królestwa przed zagrożeniami, stali się inspiracją do rozmowy o czujności, odpowiedzialności, służbie i gotowości do działania. Skauci, podobnie jak literaccy zwiadowcy, uczą się życia w lesie, współpracy, wytrwałości oraz służby Bogu i społeczeństwu przez konkretną pracę.
Jednym z głównych punktów programu obozu męskiego będzie wielka gra — kilkudniowa rywalizacja między zastępami. Uczestnicy będą zdobywać punkty w zawodach sportowych, kulinarnych, teatralnych i logicznych. Chłopców czeka także „explo”, czyli wyjście poza teren obozu, podczas którego będą musieli samodzielnie poradzić sobie z utrzymaniem, zaplanować działania i wykonać powierzone zadania.
— Harcerstwo pozwala poznać siebie: zobaczyć, jak człowiek zachowuje się w różnych sytuacjach, odkryć swoje ograniczenia i nauczyć się radzić sobie z trudnościami — mówi Ignacy Wierzbicki, 21-letni przyboczny 1. Drużyny Elbląskiej i student socjologii na Uniwersytecie Warszawskim.
W jego ocenie jedną z największych wartości obozu jest możliwość spotkania z samym sobą — bez pośpiechu, ekranów i codziennych rozpraszaczy. Podczas obozu uczestnicy nie korzystają z telefonów.
— Mogą doświadczyć życia w realu, bez zbędnych rozpraszaczy, które na co dzień pożerają tak wiele czasu i uwagi. Myślę, że pozwala to chłopcom nawiązać prawdziwe i głębokie relacje z innymi, ale przede wszystkim z samym sobą. Chyba trudno w dzisiejszym świecie o taką przestrzeń, a to właśnie daje obóz — dodaje.
Obóz jest także miejscem mierzenia się z trudnościami. Zmęczenie po pionierce, tęsknota za domem, zamoknięte rzeczy, zmienna pogoda czy konflikty we współpracy stają się okazją do nauki odpowiedzialności, przebaczenia i szukania rozwiązań.
— Cały czas pojawiają się sytuacje kryzysowe, jednak najcenniejsze jest to, że obóz uczy nas rozwiązywać takie problemy. Ostatecznie kładziemy się spać pogodzeni, aby następnego dnia dalej zmagać się z trudami codzienności — mówi przyboczny.
Według Ignacego Wierzbickiego życie obozowe pozwala także odkrywać Boga w codzienności — nie tylko podczas Mszy św. czy modlitwy, ale również w pracy, relacjach i prostych obowiązkach.
— Skauting uczy nas dostrzegania Boga we wszystkim. Nie ograniczamy się tylko do Mszy św. czy modlitw, bo Pan Bóg towarzyszy nam w każdej chwili naszego życia. Odkrywamy to podczas wszystkich aktywności obozowych, ale także w codziennym funkcjonowaniu drużyny — podkreśla.
Dla uczestników obóz jest nie tylko wakacyjną przygodą, ale również czasem głębokiego odpoczynku. Życie w lesie, bliskość przyrody, proste warunki i zmienna pogoda uczą zaradności, elastyczności oraz gotowości do reagowania na to, co niespodziewane.
— Obóz to przestrzeń na spontaniczność, której w naszej codzienności chyba trochę brakuje. Nigdy nie wiadomo, co wydarzy się za chwilę: jest ładna pogoda, słońce, a za moment pojawiają się chmury i deszcz. Trzeba szybko podjąć decyzję, zareagować na zmieniające się warunki. Taka gotowość do reakcji jest nam bardzo potrzebna. Tego nie da się doświadczyć, mieszkając w wygodnym hotelu z pakietem all inclusive — mówi Ignacy Wierzbicki.
Zdaniem ks. Kanarka skauting pomaga młodym odkrywać jedność życia fizycznego i duchowego. Proste warunki obozowe uczą troski o podstawowe potrzeby, ale jednocześnie otwierają na głębsze pytania.
— Skauting uczy, że człowiek jest jednością cielesno-duchową. Mamy potrzeby fizyczne: musimy zaspokoić głód i przygotować sobie bezpieczne miejsce do spania, ale mamy też potrzeby duchowe, które szczególnie ujawniają się w bliskim kontakcie z naturą. Patrząc na piękne krajobrazy, rośliny i zachodzące słońce, człowiek spontanicznie zadaje sobie głębokie pytania. Młodym ludziom trzeba czasem pomóc w zrozumieniu siebie, swojego życia, odkryciu sensu, a przede wszystkim w odkryciu bliskości Boga — podkreśla kapłan.
Skauci Europy należą do Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” Federacji Skautingu Europejskiego. Przez życie w małych grupach, służbę, modlitwę, odpowiedzialność i kontakt z naturą pomagają młodym wzrastać w wierze, dojrzałości i gotowości do działania dla innych.
Obozy w Jugowicach potrwają do 19 lipca.