W Miłomłynie odbyły się wojewódzkie obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
Pamięć o bohaterach
02. marca w kościele pw. św. Bartłomieja w Miłomłynie zebrali się przedstawiciele władz województwa warmińsko-mazurskiego, służb mundurowych, organizacji pozarządowych i samorządowcy. Podczas Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem Biskupa Elbląskiego Wojciecha Skibickiego zgromadzeni modlili się za Ojczyznę dziękując Bogu za ofiarę życia Żołnierzy Wyklętych. W wygłoszonej homilii bp Skibicki podkreślił znaczenie pamięci dla trwania wspólnoty. Jednocześnie zaznaczył, że nawet w najtrudniejszych momentach historii pojawiają się ludzie gotowi do złożenia najwyższej ofiary, aby bronić wolności i życia swoich bliskich. Żołnierze Wyklęci byli więc spadkobiercami polskiego dziedzictwa, o które obecnie my sami się troszczymy wspominając ich dramatyczne decyzje i działania.
Miłomłyn i Inka
Po modlitwie uczestnicy uroczystości przeszli na plac Zaułek Nadleśny. Odśpiewali tam hymn państwowy, wysłuchali okolicznościowych wystąpień i złożyli kwiaty pod pomnikiem Danuty Siedzikówny „Inki”. Pamięć o niezłomnej bohaterce polskiego podziemia niepodległościowego jest szczególnie żywa w Miłomłynie. To tam na przełomie 1945/46 kobieta ukrywała się pracując w lokalnym nadleśnictwie pod przybranym nazwiskiem Obuchowicz. Została aresztowana 20 lipca 1946 w Gdańsku i po brutalnych przesłuchaniach zabita 28 sierpnia tegoż roku. Nikogo jednak nie zdekonspirowała pomimo brutalności aparatu represji komunistycznego państwa. Do historii przeszedł jej gryps: „Zachowałam się jak trzeba”. W 2016 w Miłomłynie odsłonięto popiersie „Inki”.
Doroczne obchody
Narodowy Dzień Pamięci został wprowadzony na mocy ustawy z 03 lutego 2011. Jego obchody przypadają 01. marca. Tego właśnie dnia w 1951 strzałem w tył głowy zostali zabici przez komunistów przywódcy IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Byli oni ostatnim kierownictwem ogólnopolskiej organizacji, która kontynuowała po zakończeniu II wojny światowej dzieło rozpoczęte przez Armię Krajową.
fot. R. Kostecki